Pracujący dla amerykańskiego rządu specjaliści uważają, iż autorem złośliwego oprogramowania, które w ubiegłym roku zaatakowało m.in.
Google’a jest Chińczyk mający powiązania z tamtejszym rządem – podała gazeta
Financial Times.
Mężczyzna, pracujący na stanowisku doradcy ds. zabezpieczeń, opublikował na jednym z forum kod, przyznając się do jego opracowywania.
Twórca spyware pracuje jako wolny strzelec, sam nie zainicjował ataku, jednak jak podaje raport amerykańskich służb, do jego prac miały „specjalny dostęp” chińskie władze.
Z raportu nie wynika natomiast, skąd amerykańskie służby miały informacje na temat powiązań programisty z chińskim rządem.
W styczniu Google zagroziło nawet wycofaniem się z chińskiego rynku, zaś Waszyngton naciskał na Pekin, aby ten ujawnił szczegóły prowadzonego w sprawie ataku śledztwa. Financial Times powołuje się na inny amerykański tytuł – New York Times. Ten drugi z kolei cytuje analityków, którzy utrzymują, iż zlokalizowali źródło ataku – miałyby nim być dwie chińskie instytucje edukacyjne – prestiżowy Uniwersytet w Szanghaju i szkoła Lanxiang.
